Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Kartki

Z dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Na narty!

Na narty!

„Nadchodzący okres wiosenny uważany jest przez wielu za koniec sezonu narciarskiego w naszym kraju. Tymczasem rzecz ma się zupełnie inaczej...

Na tem miejscu musimy z całym naciskiem zaznaczyć, że właśnie na wiosnę warunki uprawiania sportów zimowych – a wśród nich narciarstwa – przedstawiają się nadzwyczaj korzystnie. Wspaniała insolacja, pod której wpływem cały nasz organizm regeneruje się i firn, najlepszy gatunek śniegu dla narciarza — oto dwa przemożne atuty okresu wiosennego”.  

Na przełomie XIX i XX wieku Tatry i Zakopane przyciągały młodopolską elitę kulturalną i intelektualną oraz zamożnych turystów. W tych kręgach narciarstwo należało do najmodniejszych i najbardziej ekskluzywnych sportów. Dość wspomnieć nazwiska prekursorów polskiego narciarstwa czynnych ówcześnie w Zakopanem: Stanisława Barabasza, Mariana Zaruskiego czy tragicznie zmarłego w lawinie kompozytora Mieczysława Karłowicza.  

Narciarzami byli również założyciele krakowskiego Akademickiego Związku Sportowego (AZS): Walery Goetel, Wacław Majewski i Władysław Pawlica. Zanim po licznych perypetiach 19 czerwca 1909 roku reskryptem cesarsko-królewskiego Namiestnictwa sformalizowano działalność AZS, ci trzej studenci Uniwersytetu Jagiellońskiego – geolog, lekarz i mineralog – realizowali swoje narciarskie pasje w Krakowskim Kole Karpackiego Towarzystwa Narciarzy (KTN). Nie dziwi zatem, że od początku „starał się Związek otaczać szczególną opieką turystykę i narciarstwo”, a pierwszą odrębną sekcją AZS była powołana w listopadzie 1909 roku sekcja sportów zimowych, zwana następnie sekcją narciarską (SN AZS). Już w pierwszym sezonie działalności (1909/1910) sekcja skupiła 34 studentów. W następnych latach liczba jej członków niemal się podwoiła — do 64–65 członków w latach 1912–1913. Narciarzami sekcji przed I wojną światową byli między innymi: wybitny fizyk, profesor UJ Marian Smoluchowski, późniejszy profesor Wydziału Rolniczego UJ – Jan Włodek, przyszły znakomity historyk-mediewista Roman Grodecki.   

Działalność AZS oficjalnie dokumentowały doroczne sprawozdania drukowane w Krakowie w latach 1911–1913. Nieoficjalnie zaś — wierszowana i bogato ilustrowana „Żółta księga Akademickiego Związku Sportowego w Krakowie 1910–1914”. W roku 2013 „Księga” trafiła do zbiorów Archiwum UJ z daru prof. dra hab. inż. Józefa Pawłowskiego, ówczesnego przewodniczącego Koła Seniorów AZS Kraków (Archiwum UJ, sygn. AZS 1). 

Na kartach „Księgi” opisano i zobrazowano kilkanaście spośród 70 oficjalnych wycieczek narciarskich AZS. Zabawne opisy tatrzańskich i beskidzkich wypraw, zwanych wyrypami, autorzy-uczestnicy stylizowali na wzór ballad Adama Mickiewicza („Świtezianka”, „Powrót taty”) albo układali w formie satyrycznych kupletów (np. na melodię kolędy „W żłobie leży” czy piosenki „Wróć do Sorrento”). Pierwsze w dziejach narciarskie przejście z Beskidu Sądeckiego przez przełęcz Obidza w kierunku Szczawnicy i Pienin 2–4 lutego 1913 zasłużyło na obszerną, wierszowaną „Epopeję w 12 księgach” pióra studenta filologii klasycznej Ludwika Leszki, pełną anegdot o uczestnikach, obserwacji miejscowej ludności, a nawet pikantnych aluzji obyczajowych (z komentarzem „Następnej księgi nie wypada czytać PP. Koleżankom”). Słuchacz historii Roman Grodecki popełnił zaś „Historyę tragiczną w 9 pieśniach” pod tytułem „Pierwsze narty” dedykowaną początkującym narciarzom sekcji: „Gdy tak silny rozpęd bierze, / złamał narty na parterze. / Trzask, prask – z nart już trzasek kupa, / a narciarza boli... gęba, / a narciarza boli... gęba!”. (zob. Ilustracja nr 1)

Podczas narciarskich eskapad SN AZS nie brak było również chwil dramatycznych. W „Księdze” wspominano je oczywiście z humorem – w myśl zasady, że „wszystko dobre, co się dobrze kończy”. W Tatrach zaskakiwały narciarzy zmiany pogody, zmienny śnieg, awarie sprzętu, a nawet lawiny. Ciężkie chwile w lawiniskach przeżyli uczestnicy wyprawy w kierunku Doliny z Mnichem, którzy podjęli pierwszą, nieudaną niestety, próbę narciarskiego wejścia na Wrota Chałubińskiego (Józef Grabowski [?], Ludwik Leszko, Stefan Komornicki, Marian Kozłowski) (zob. Ilustracja nr 2, 3). Niziny również nie były całkiem bezpieczne. Nocowanie w góralskich chatach i stodołach zakłócały strudzonym azetesiakom pchły, myszy i kicające po śpiących króliki: „Pod ubogą, chłopską chatą / śpi na sianie Jul du Château / a chociaż w nim krwi niewiele / miały z niego pchły wesele. [albo:] Śpią z nim razem inne bziki / skaczą po nich pchły, króliki”. (zob. Ilustracja nr 4). 

Ilustracje w „Księdze” to także ciekawy materiał do dziejów narciarstwa. Autorami byli m.in. Stanisław Stączek i Ludwik Leszko (student Wydziału Filozoficznego UJ oraz Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu oraz w Krakowie w pracowni Józefa Mehoffera). Rysunkowe relacje przedstawiają epizody z wysokogórskich „wyryp” sekcji. Dokumentują ubiór, ekwipunek, prowiant narciarzy-wędrowców, zasługi członków AZS w wytyczeniu i oznakowaniu pierwszych tras narciarskich w Gorcach: „Różnie się narciarzom zdarza: / Janek bawi się w malarza. / Wziął więc na Turbacz siekiery, / narty i cztery lakiery / – dużo go to kosztowało...” (Ilustracja 5). 

Za Mariuszem Zaruskim Sekcja Narciarska AZS początkowo propagowała jazdę tzw. techniką alpejską, w której narciarz posługiwał się tylko jednym, mierzącym zwykle ponad 2 metry bambusowym kijem z ciężkim, metalowym okuciem u dołu. Znaną nam dzisiaj, a podówczas nowatorską i konkurencyjną techniką norweską, stosującą dwa krótkie kije i umożliwiającą większą liczbę narciarskich ewolucji, studenci początkowo pogardzali. Słowne i obrazkowe aluzje do zażartej, ogólnoeuropejskiej walki między tymi szkołami, znajdziemy także na kartach „Żółtej Księgi”. (zob. Ilustracja nr 6) 

Nowej techniki trzeba się było uczyć od podstaw. Dla doświadczonych alpejskich narciarzy stanowiło to trudne doświadczenie, gdyż znów stawali w gronie początkujących. Ci jednak, którzy posmakowali zjazdów w stylu norweskim, szybko stawali się propagatorami zmiany: „Stączek goni jak szalony. / Woła: ‘Sychło!’, ‘Trzy Korony!’. / ‘Nie brać alpejskiego kija! / To, kolego, styl zabija. / Z kijkami się stoi murem, / lekko się wychodzi w górę. / Człowiek elegancki, szparki, / robi łuki, telemarki’”. Niemniej w trudnych chwilach na szlaku nawet „misjonarza” Stanisława Stączka ogarniały wątpliwości: „Zadymka śnieżna na szczycie. / Stączek coś się martwi skrycie: / ‘Z dwoma kijki człek jest w biedzie. / W dół się pewniej z jednym jedzie. / Nie dbasz na korzenie, szrenie, / jedziesz w najstromszym terenie’”. Ostatecznie, jak wiemy, technika alpejska ustąpiła przed norweską. 

Sparafrazujmy na koniec zachętę do narciarstwa wydaną w 1937 r.: „oddając obecnie niniejszą «kartkę» w ręce Czytelników, pragniemy podkreślić wspomniane wyżej walory sezonu wiosennego i zachęcić wszystkich narciarzy do wykorzystania ich w jak najszerszych granicach”. 

Autor: dr Dagmara Wójcik-Zega

Cytaty w pierwszym i ostatnim akapicie za: J. Leo, Do Czytelników, w: K.S. Cracovia. Sekcja Narciarska, [broszura], Kraków 1937, s. 2 (https://jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/publication/911495/edition/874924/content

Więcej na temat Sekcji Narciarskiej AZS w publikacji: J. Pawłowski, Pionierskie lata działalności turystycznej i wyczynowej krakowskiego AZS-u w Karpatach, „Wierchy” 75 (2009), s. 87–114. 

Zobacz galerię zdjęć
Polecamy również
Czyn pierwszomajowy

Czyn pierwszomajowy

Karol Józef Wojtyła, późniejszy papież Jan Paweł II i Uniwersytet Jagielloński.

Karol Józef Wojtyła, późniejszy papież Jan Paweł II i Uniwersytet Jagielloński.

Adam Chmiel – zasłużony archiwariusz Archiwum Uniwersytetu Jagiellońskiego

Adam Chmiel – zasłużony archiwariusz Archiwum Uniwersytetu Jagiellońskiego

Dzień Arystotelesa, czyli uniwersytecki karnawał

Dzień Arystotelesa, czyli uniwersytecki karnawał